KontaktEnglish/Deutsch
GłównaO MuzeumAktualnościWystawy OfertaWokół tradycjiWokół historiiImprezyGaleriaArchiwumPartnerzyAkademia Pana Jana.Witamy w naszej bajce.
Dawni władcy IŁży
Zamek w Iłży
Bitwa pod Iłżą 8-9 września 1939 roku


Bitwa pod Iłżą 8-9 września

Przed bitwą

Po niepowodzeniach akcji zaczepnej armii „ Prusy”, w obliczu przytłaczającej przewagi wojsk niemieckich trzy dywizje piechoty (3 DP,12 DP i 36DPrez.) wchodzące w skład Południowego Zgrupowania Armii „Prusy” dowodzone przez gen. bryg. Stanisława Skwarczyńskiego znalazły się na szlaku odwrotu ku Wiśle. Zamiarem strony niemieckiej było okrążenie i odcięcie zgrupowania wojsk polskich od mostów na Wiśle oraz ich zniszczenie jeszcze na zachód od tej przeszkody wodnej. Rejon działania polskiego zgrupowania liczącego niespełna trzy dywizje ,przy czym 36 DPrez. działała w zupełnej izolacji od reszty sił polskich, miało okrążyć sześć dywizji z 10 armii niemieckiej.

W nocy z 7/8 września 3 dywizja piechoty Legionów wraz z częścią oddziałów 12 dywizji piechoty przemaszerowała po osi Skarżysko Książęce – Mirzec- Ostrożanka do lasów na płd. zachód od Iłży. Reszta 12 DP maszerowała przez Parszów – Wąchock- Wierzbnik do lasu w rejonie m. Lubienia. 8 września Oddział Wydzielony niemieckiej 3 dywizji lekkiej, która przegrupowała się z rejonu Opatowa i Ostrowca Świętokrzyskiego na Sienno i Lipsko, zagrodziły dalszą drogę odwrotu wojsk polskich. Od zachodu na oddziały polskie napierała 2 dywizja lekka. W tych okolicznościach doszło jednej z większych bitew kampanii wrześniowej która przeszła do historii jako bitwa pod Iłżą.


8 września

Ugrupowanie wojsk polskich

3 DPLeg. stanęła w lesie koło Seredzic. Obsadzono zach. brzeg lasu , zaginając skrzydła ku wschodowi. Dowództwo 3 DPLeg. rozwinęło stanowisko dowodzenia w lesie na południe od Seredzic. Jednocześnie wysłano do Iłży oddział wydzielony pod dowództwem mjr Kiczaka wraz z szefem indententury dywizji mjr Turkiem, który miał zorganizować wypiek chleba i ubój bydła dla pozbawionych zaopatrzenia oddziałów 3 DPLeg.12 DP stanęła w wielkim kompleksie lasów starachowickich. Sztab 12 DP rozwinął stanowisko dowodzenia w gajówce Jasieniec. Sztab Zgrupowania rozwinął stanowisko dowodzenia we wsi Jasieniec Iłżecki.Około godz. 11 odbyła się krótka odprawa na której gen Skwarczyński przekazał dowódcom obu dywizji rozkazy do przemarszu do lasów małomierzyckich oraz dalszego odwrotu ku Wiśle. 3 DPLeg. wraz ze wszystkimi pojazdami mechanicznymi i sztabem Zgrupowania miała maszerować szosą Iłża- Lipsko a 12 DP polnymi drogami przez Prędocin i Rzechów.


Obrona Iłży. Pierwsze natarcia niemieckie.

Odział wydzielony mjr Kiczka który dotarł do Iłży przed świtem obsadził wschodni skraj miasta. Po uchwyceniu Iłży mjr Kiczak wysłał rozpoznanie w kierunku m. Lipsko. Wkrótce okazało się iż jest ono zajęte przez pancerno- motorowe oddziały niemieckie. W związku z tym dowódca 3 DPLeg. wydał dowódcy 7 ppLeg. płk Muzyce aby za wszelką cenę utrzymać miasto. Do Iłży płk Muzyka wraz z II batalionem 7 ppLeg. i większością oddziałów pozabatalionowych dotarł przed godziną 9. Natychmiast objął dowództwo całości sił w mieście. Przydzielony jako wsparcie I dywizjon 3 palLeg. zajął stanowiska ogniowe na północ od Seredzic na wzgórzu 241. II batalion dowodzony przez mjr Ignacego Karandyszowskiego zajął stanowiska na wschodnim skraju miasta. Ugrupowanie obronne było trzyrzutowe. Pierwszą linię na lewo od szosy Iłża- Piłatka i samą szosę obsadziła 4 kompania, wzmocniona plutonem ckm i jednym działkiem ppanc. a na prawo od niej zajęła pozycję 6 kompania wzmocniona plutonem ckm praz dwoma działkami ppanc. W drugim rzucie stanęła okrakiem na szosie 5 kompania wzmocniona plutonem ckm. Trzecią i zarazem ostatnią linię w ruinach zamku stanowiły 3 ckm oraz pluton zwiadowców. Wzgórze 246 obsadził pluton kolarzy. Poważne wzmocnienie obrony stanowiły cztery działka plot. 40 mm Boforsa które zostały rozlokowane w samym mieście. Oficerowie poinformowali władze miasta oraz ludność o prawdopodobieństwie stoczenia bitwy. Zalecono cywilom opuszczenie Iłży, z czego cześć mieszkańców skwapliwie skorzystała udając się do okolicznych wsi i lasów. Pozostali postanowili przeczekać walkę w piwnicach.

Około godz. 9 tej do mjr Karandyszowskiego dotarły odgłosy strzałów od strony Piłatki. Wkrótce dotarł cyklista z meldunkiem iż do Piłatki wjechali niemieccy motocykliści. Znajdująca w Piłatce drużyna kolarzy po ostrzelaniu Niemców w szybkim tempie wycofała się do Iłży. W związku z pojawieniem się przeciwnika gen. Skwarczyński skierował do akcji, stojący dotychczas w odwodzie 51 dywizjon pancerny mjr Świetlickiego, z zadaniem patrolowania szosy Iłża – Lipsko. Wkrótce od płd. wschodu pojawiła się niemiecka straż przednia. Polskie pojazdy za cenę utraty dwóch tankietek i dwóch samochodów pancernych, czyli połowy posiadanych sił, stawiły zdecydowany opór przeciwnikowi opóźniając jego marsz na Iłżę. Około południa, na wschód od Iłży pojawiły się pojedyncze czołgi niemieckie a czołowy szwadron rozpoczął natarcie na miasto. W niemieckiej relacji z bitwy zamieszczonej w tygodniku „Milibar Wochenblatt” nr 52 z 1940 roku w artykule „Aus dem Feldzug In Polen- Heldenkampf bei Ilza” niemiecki korespondent wojenny podaje iż natarcie ropoczęło się o 11.50. Działania Niemców były ostrożne i miały na celu rozpoznanie polskiej obrony. Kiedy Niemcy zbliżyli się na odległość około 300 metrów od stanowisk polskich, otworzyła ogień polska artyleria. Wkrótce włączyła się piechota i działka ppanc. które unieruchomiły trzy czołgi. Pierwszy atak został odparty, Niemcom udało się jedynie uchwycić zachodni skraj Piłatki.

Niemcy sądząc iż mają przed sobą słabe siły polskie ponowili natarcie. Około godz.12.30 nowo wprowadzony szwadron niemiecki zaatakował pluton kolarzy na wzgórzu 246, został jednak odparty. Po nawiązaniu styczności z poprzednio rozwiniętym szwadronem i wprowadzeniu do walki artylerii Niemcy kontynuowali natarcie. Artyleria niemiecka koncentrowała swój ogień zarówno na pierwsza linię obrony jak i na odwody. Mjr Karandyszewski stracił zupełnie łączność telefoniczna z dowódcą pułku a wysyłani gońcy nie wracali. Ostatecznie drugie natarcie niemieckie załamało się w ogniu piechoty polskiej około godz. 13. W tym czasie na stanowisko dowodzenia oddział wydzielonego przybył gen. Kuntzen. Nie zdając sobie sprawy z wielkości sił polskich broniących Iłży, rozkazał ich szybkie ich rozbicie i ruszenie na Skaryszew. Aby wykonać to zadanie , dowódca 9 pułku kawalerii zmotoryzowanej zdecydował się na głębsze oskrzydlenie Iłży od południa przy jednoczesnym natarciu na pozycje polskie w Iłży. Zadanie to miały wykonać dwa szwadrony wsparte bronią ciężką. Natarcie miało być skierowane przez Kotlarkę, Błaziny Górne, wzgórze 241 i na północ od Seredzic. Chcąc związać siły polskie płk Ditfurth nakazał aby dwa szwadrony kontynuowały swoje czołowe natarcie na miasto. W celu wsparcia jednostek niemieckich na wschód od Piłatki rozwinęły się dywizjon artylerii oraz bateria artylerii plot.

Trzecie natarcie na Iłżę rozpoczęło się około godz. 15 silnym ostrzałem artyleryjskim na pozycje II batalionu 7 pułku broniącego Iłży. Pod silnym ostrzałem pododdziały polskie zaczęły wycofywać się ze swoich pozycji. Do chwilowego załamani się polskiej obrony przyczynił się sam mjr Karandyszewski, który nie wytrzymał napięcia i opuścił stanowisko dowodzenia. Jednocześnie rozpoczęło się natarcie niemieckie na wzgórze 246, gdzie po zaciętej obronie pluton kolarzy został zmuszony do opuszczenia wzgórza. Dzięki postawie płk Muzyki, który wstrzymał odwrót żołnierzy i umocnił obronę oraz kont atarcia I batalionu 7 ppLeg. i artylerii z 3 palLeg. niemieckie natarcie na Iłżę zostało ostatecznie załamane około godz. 17- tej. Obie strony poniosły dotkliwe straty, min. wtedy właśnie został ranny płk Muzyka, pozostając jednak pomimo odniesionych ran na stanowisku dowodzenia. Po załamaniu się trzeciego natarcia Niemcy okopali się 1 km na zachód od Piłatki.


Walki z 2 DLek.

Oddziały niemieckie atakowały również z kierunku zachodniego. Około godz. 12 –tej niemiecki podjazd pancerny ze składu 2 DLek. pojawił się niespodziewanie od zachodu koło miejscowości Jasieniec Górny. Zwycięską walkę z nim stoczyły oddziały ppłk Kowalczewskiego. Znajdujący się w pobliżu Sztab Zgrupowania pośpiesznie odskoczył do gajówki Jasieniec, gdzie znajdowało się już dowództwo 12 DP.

Około godz. 15 tej doszło do starcia oddziałów polskich z 8 ppLeg. ppłk Antoniego Cebulskiego i kawalerii dywizyjnej z 3 DPLeg. z czołgami i piechotą niemiecką z 2 DLek w rejonie Trębowca Dużego. Pozycje polskie w tym rejonie były ostrzeliwane od godz. 13. W czasie walki zniszczono 7 czołgów niemieckich. Dzięki zdecydowanej postawie 8 ppLeg. przeciwnikowi nie udało się przebić w kierunku Osin. Nielicznym czołgom udało się jednak przedostać przez luki w polskich pozycjach i zaatakowały one miejsce postoju sztabu 3 DPLeg. w lesie na południe od Seredzic. Mimo zaskoczenia, kompania sztabowa i łączności odrzuciły przeciwnika, a znajdujący się w pobliżu pluton armat z rozbitej baterii uszkodził jeden czołg. W tym samym czasie niemiecka piechota zmotoryzowana wsparta kilkoma czołgami zaatakowała pozycje szwadronu kawalerii dywizyjnej mjr Podziemskiego niedaleko Osin . Kawalerzyści podpuścili przeciwnika na bliską odległość a następnie zaskoczyli ją skoncentrowanym ogniem broni ręcznej i maszynowej, odpierając atak.


Walki 12 DP pod Kotlarką

Szwadrony które miały oskrzydlić Iłżę od południa około godz. 16.30 zbliżyły się do drogi Iłża- Pastwiska. W tym momencie nadjechały cztery ostanie pojazdy z 51 dywizjonu pancernego i rozpoczęły ostrzał z całej posiadanej broni. Dodatkowo ze skraju lasu otworzyły ogień odziały I batalionu 52 pp kpt. Korwasza, III batalion 51 pp podporządkowany płk Pokornemu oraz 2 dywizjon 12 palu wraz z 12 dac. W kolumnie niemieckiej powstało ogromne zamieszanie. Ogień polski była tak intensywny, że Niemcy nie byli w stanie się bronić ani też uciekać a także ponieśli dość dotkliwe straty, szczególnie w pojazdach mechanicznych. Około godz. 17 ostrzelane szwadrony zostały wycofane z rejonu Błazin i przeszły do obrony wzdłuż wzgórz od Piłatki do Prędocina. Próba oskrzydlenia Iłży od południa nie powiodła się. Gdy szwadrony niemieckie obsadzały wzgórza, I batalion 52 pp wraz z pododdziałami ppłk Pokornego z 54 pp około godz. 18-tej rozpoczęły natarcie na Kotlarkę przy wsparciu artylerii. Początkowo natarcie rozwijało się bardzo szybko. Po dotarciu do linii Kotlarka Stara i Nowa-Maziarze natrafiono na silny ogień przeciwnika. Odziały polskie przeszły do ataku na bagnety z użyciem granatów. Jednocześnie 2 kompania 52 pp obeszła Kotlarkę. Pod zmasowanym uderzeniem szwadrony niemieckie wycofały się rozproszone i zdezorganizowane. W walce zniszczono 4 niemieckie pojazdy pancerne. Jak podaje w swojej relacji dowódca I/52 kpt. Kowarsz w sumie zdobyto 6 samochodów ciężarowych, 2 samochody osobowe i 3 motocykle. Niestety zaprzepaszczono możliwość rozbicia rozproszonych szwadronów niemieckich. Wkrótce nadszedł rozkaz o wycofaniu się na podstawy wyjściowe w celu formowania kolumny marszowej. Po wycofaniu się oddziałów polskich Niemcy ponownie obsadzili północną część Kotlarki.


Czwarte natarcie niemieckie na Iłżę.

Około godz. 18- tej płk von Ditfurth rozpoczął po dość silnym przygotowaniu artyleryjskim czwarte natarcie z rejonu Piłatki na Iłżę. W ataku wzięły udział trzy szwadrony. Początkowo natarcie rozwijało się pomyślnie dla strony niemieckiej, zarysowała się w pewnej chwili groźba przełamania polskiej obrony, gdyż przeciwnik dotarł aż na wysokość starego cmentarza leżącego około 800 metrów na północny wschód od zamku. Ostatecznie 7 ppLeg. utrzymał stanowiska na krawędzi wyżyny na wschód od Iłży k. ruin zamku. Było to już ostatnie natarcie niemieckie na Iłżę, na całym froncie oddziały niemieckie przeszły do obrony. Zapadał zmrok. Odziały polskie pomimo wyczerpania i dużych strat w zabitych i rannych utrzymały swoje pozycje w Iłży. Niemcy przeszli do obrony na rubieży na zachód i południe od Piłatki, wzgórz 246, na południe od Prędocina i Rzechowa. W rejonie Michałowa ześrodkował się po całodziennym przemarszu reszta 67 batalionu pancernego (jedna kompania była od samego początku walk) o czym strona polska nie wiedziała. Stanowisko dowodzenia płk Ditfurtha znajdowało się w Piłatce.

Oddziały 3 i 12 DP zgodnie z wcześniejszymi rozkazami gen. Skwarczyńskiego przygotowywały się do przemarszu w rejon lasów miedzy Iłżą a Lipskiem. W związku z zamknięciem drogi przez oddziały niemieckie droga dalszego odwrotu miała być wywalczona nocnym natarciem.


Nocne natarcie polskie na Piłatkę. Rozwiązanie 3 DPLeg.

W związku z rozkazem gen. Skwarczyńskiego z południa o kontynuowaniu marszu w kierunku Wisły i zamknięciem drogi Iłża Lipsko przez Niemców, płk Turkowski wydał około godz. 16 pisemny rozkaz do dalszego odwrotu i natarcia na Piłatkę w celu otworzenia drogi oddziałom 3 DPLeg. w lasy miałomierzyckie. Ponadto płk Turkowski polecił poinformować wszystkich oficerów o wyznaczony miejscach postoju, aby w przypadku odcięcia lub rozproszenia znali rejon koncentracji. W celu przebicia się na wschód dowódca 3 DPLeg. zorganizował grupę uderzeniową w składzie I/7 ppLeg. mjr Grabiańskiego, I/9 ppLeg. mjr Korsaka wsparte przez dwie baterie 3 pal-u. Nad całością objął dowództwo sam płk Turkowski, zdając sobie sprawę iż od tego natarcia zależy los całej dywizji chciał osobiści kierować tym ryzykownym przedsięwzięciem, by swym autorytetem i osobistym przykładem wpływać na przebieg akcji.

Natarcie miało odbywać się wzdłuż szosy Iłża - Piłatka. Ok. godziny 20 płk Turkowski wydał rozkaz wymarszu z podstaw wyjściowych. Szybko osiągnięto zatłoczoną taborami i sprzętem mechanicznym oraz cały czas ostrzeliwaną przez artylerię niemiecką Iłżę. Źródła niemieckie podają iż natarcie polskie rozpoczęło się o godz. 20.30. Po minięciu miasta czołowa kompania z 9 ppLeg. dowodzona przez kpt. Malca dostała się w skoncentrowany ogień broni maszynowej ze wzgórz dość stromo wznoszących się po południowej stronie szosy. Żeby rozjaśnić przedpole Niemcy wystrzelili ogromną liczbę rakiet oświetlających. Blask bijących z rejonu bitwy od rakiet, palących się pojazdów oraz budynków wiejskich, był tak silny że w odległych o dwa kilometry Małomierzycach można było czytać gazetę. Atak batalionu mjr Korsaka na bagnety spowodował zamieszanie w szeregach niemieckich. Spanikowani Niemcy pozostawiali na stanowiskach ciężką broń, niektórzy poddali się, reszta podpalając jednocześnie zabudowania na szlaku swojego odwrotu wycofała się. Polskie natarcie zostało wsparte ocalałymi 4 wozami z 51 dywizjonu pancernego. Płk von Ditfurth widząc że linia walki zbliża się do jego stanowska dowodzenia zebrał wszytskich pisarzy, radiotelegrafistów, kierowców, łączników i na ich czele włączył się do walki. Pułkownik sądził że własnym przykładem doda odwagi niemieckicm żołnierzom. Wkrótce został ranny w ręke. Odrzucił karabin i wyciągnął z kabury pistolet, usiłował walczyć. Jak podaje niemiecki kronikarz zginął przeszyty serią polskiego karabinu maszynowego. Wydawało się iż zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. Jednak gdy odziały czołowej kompani kpt. Malca dotarły do zachodniego skraju Piłatki dostała się ona pod silny ogień od czoła i z boku z broni maszynowej. Poległ prowadzący natarcie kpt. Malec oraz wielu szeregowych. Dowodzenie natarcia przejął osobiście dowódca 9 ppLeg. mjr Korsak nakazując atak na bagnety następnej kompanii. Wkrótce został ciężko ranny w krtań. W tej sytuacji, będący w straży przedniej płk Turkowski polecił objąć dowództwo nad 9 ppLeg. kpt. dypl. Bereszyńskiemu. Także i on wkrótce odniósł ranę. Pomimo tego nie opuścił pola walki, podczołgał się do kilku niemieckich pojazdów mechanicznych i podpalił je. Został wtedy trafiony po raz kolejny, tym razem śmiertelnie. Jak podają relacje i świadkowie kapitan zginął w pobliżu zabudowań Godziszów, gdzie mieścił się sztab niemiecki.W czasie wspierania polskiej piechoty zostały uszkodzone 2 wozy z 51 d. panc., jednak dwóm pozostałym udało się je wyholować z pola walki. Polskie natarcie traciło impet. W tych okolicznościach dowodzenie dalszym atakiem objął sam dowódca 3 DP. Ponownie doszło do zaciętych walk, w tym walki wręcz. Gdy załamał się kolejny atak polskiej piechoty płk Turkowski wyjechał na szosę na koniu i próbował poderwać jeszcze raz wyczerpanych piechurów. W momencie tym został ranny w nogę a atak ponownie załamał się. Należy zauważyć iż atak polski odbywał się bez wsparcia artyleryjskiego. Dopiero po dłuższym czasie płk dypl. Tatarowi udało wprowadzić na stanowiska ogniowe dwa działa. Zostały one przetoczone przez kanonierów na odległość 250 m pod ciągłym ostrzałem. Ich ostrzał spowodował zamieszanie wśród Niemców. Umożliwiło to płk dypl. Tatarowi i mjr Szczurek- Cergowskiemu ściągniecie rannego, leżącego na szosie płk Turkowskiego. Po odzyskaniu przytomności przekazał on dowodzenie płk dypl. Tatarowi, polecając wprowadzić do walki I/7 ppLeg. Okazało się jednak że na skutek decyzji szefa sztabu zgrupowania ppłk dypl. Szeligowskiego I/ 7 ppLeg. który miał być w zamiarze płk Turkowskiego czynnikiem rozstrzygającym bitwę w wyznaczonym miejscu nie było. Po godz. 21 polskie natarcie ostatecznie się załamało. Płk dypl. Tatar rozkazał wyczerpanemu 9 ppLeg. przejść do obrony na zdobytych stanowiskach. Ocenia się iż w trakcie polskiego natarcia Niemcy stracili 4 czołgi, kilkanaście samochodów, kilkanaście motocykli oraz wielu zabitych i rannych.

Ok. godz. 22 do zatłoczonej Iłży wjechał wraz ze sztabem gen. Skwarczyński. W mieście panowała panika w związku z pogłoskami o zbliżających się oddziałach niemieckich. Po zapoznaniu go z sytuacją przez płk dypl. Tatara polecił kontynuować akcję przebijania się w kierunku Solca. W związku z rozczłonkowaniem i brakiem kontaktu ze wszystkimi poddziałami dywizji płk Tatar podjął decyzję o odskoczeniu w lasy małomierzyckie z tymi oddziałami z którymi miał łączność. W sumie zebrany przez płk Tatara oddział liczył około 400 w pełni uzbrojonych żołnierzy. Około północy walka w rejonie Iłży stopniowo wygasała. Adiutant 8 pułku kpt. Żelewski z rozproszonych oddziałów zorganizował doraźną grupę około 250 zołnierzy którą o świcie 9 września przeprowadził do lasów małomierzyckich. Z rozbitków mjr Grabiński stworzył około godz. 1 w nocy przy ul. Staromiejskiej oddział na czele którego wyruszył w stronę Jedlanki. W takich okolicznościach 3 DPLeg. przestała istnieć jako zwarta jednostka. Pojedyńczo lub w doraźnie zorganizowanych grupach żołnierze 3DPLeg. kierowali się w stronę lasów małomierzyckich.



9 września

Natarcie 12 DP

W czasie gdy dopełniał się los 3 DPLeg. do natarcia szykowały się oddziały 12 DP. Zgodnie z ustaleniami z narady z dnia poprzedniego jaka odbyła się ok. godz. 18-tej w obecności gen. Skwarczyńskiego gen. Paszkiewicz wydał rozkazy do nocnego przemarszu 12 DP do lasów na płn. Zachód od Lipska. Marsz miał odbyć się w dwóch kolumnach: północnej dowodzonej przez dowódcę 54 pp ppłk dypl. Pokornego i południowej pod dowództwem płk dypl. Łańcuckiego. Kolumna północna miała wyruszyć po osi Kotlarka- Prędocin- Ciecierówka o godz. 22. W skład kolumny wszedł III 54 pp, I/52 pp, III/51 pp, resztki Grupy płk dypl. Glabisza, kompania sztabowa 12 DP, dywizyjne kompanie kolarzy i ckm, plutony specjalne 54 pp, I/12 pal, pluton działek ppanc. oraz tabor dywizyjny. Kolumna południowa miała maszerować po osi Piotrowe Pole- Rzechów – Michałów a rozpoczęcie marszu przewidziano na godz. 1. W skład tej kolumny wszedł 52 pp (bez I baonu), 51 pp (bez III baonu), 12 pal (bez I dyonu), szwadron kawalerii dywizyjnej oraz reszta działek ppanc.

W związku z brakiem łączności z poszczególnymi oddziałami, zatarasowaniem leśnych dróg oraz ciemnościami utrudniającymi orientację ostatecznie kolumny marszowe sformowano z dużym opóźnieniem. Nie sformowana do końca kolumna północna ruszyła po północy. Na przedpolu natknięto się na Niemców, którzy otrząsnęli się już po walce z 3 DPLeg. I batalion 52 pp zaległ pod ogniem broni maszynowej przed Kotlarką, a III batalion 54 pp wycofał się pod ogniem artylerii na skraj lasu na północ od Maziarz. Dodatkowo chaos pogłębiły tabory które bez rozkazu ruszyły w kierunku zajętego przez Niemców Prędocina. Dostały się pod ogień z broni maszynowej i artylerii. W panice resztki taborów wycofały się w kierunku lasu ,tarasując drogi którymi miała maszerować kolumna północna. Nie przygotowane należycie natarcie tej kolumny załamało się. W tym czasie do kolumny dotarł gen. Skwarczyński wraz z gen. Paszkiewiczem, który gdy poczuł się lepiej po przebytym właśnie zawale serca objął ponownie dowództwo nad swoimi oddziałami. Obaj generałowie doszli do wniosku że jedynym wyjściem z sytuacji jest przeprowadzenia dziennego, regularnego natarcia na Prędocin przy wsparciu artylerii. Doszło również do zmiany na stanowisku dowódcy kolumny północnej które objął na rozkaz ge. Skwarczyńskiego ppłk dypl. Kowalczewski. Rozpoczęto porządkowanie oddziałów i wymarsz na podstawy wyjściowe do dziennego natarcia.

Kolumna południowa również z dużym opóźnieniem dotarła na podstawy wyjściowe. Skraj lasu był pod ciągłym ostrzałem artyleryjskim. Planowany wypad 52 pp na pozycje artylerii niemieckiej w Grabowcu został anulowany około godz. 4 przez płk dypl. Łańcuckiego. Kolumna była nadal dość rozciągnięta. Około godz. 5 rozpoczęto ruch w kierunku Rzechowa. W pierwszej linii szedł II/52 pp , jako prawoskrzydłowy, a I/51 pp jako lewoskrzydłowy. Na prawym skrzydle w drugiej linii miał działać III/ 52 pp zawrócony z akcji na Grabowiec. Jako ubezpieczenie taborów od strony wschodniej działał II/51 pp. Ok. godziny 6 została zajęta Dobrawa. Do natarcia niespodziewanie przyłączył się III/ 7 ppLeg., który zawrócił spod Iłży. Odziały polskie uderzyły następie na las Aleksandrów który wzięto szturmem. Silny ogień artylerii niemieckiej i brak wsparcia ze strony własnej artylerii spowodowało iż z dużymi stratami natarcie kolumny południowej utknęło na przedpolu Rzechowa ok. godz. 8.

Godzinę później, tj. około godz. 6 ruszyło natarcie kolumny północnej. Wszystkie bataliony miały nacierać w jednej linii- III/ 54 jako prawoskrzydłowy, III/ 51 pp jako środkowy i I/52 pp jako lewoskrzydłowy. Całość miała być wspierana przez I/12 pal. Wkrótce po wyruszeniu do natarcia polskich batalionów artyleria niemiecka położyła silny ogień na skraj lasu starachowickiego. Natarcie początkowo rozwijało się pomyślnie. I/52 pp zdobył niemieckie pozycje przy drodze Iłża – Maziarze, gdzie rozbito również baterię dział plot. Poległ również dowódca I dywizjon 22 pułku artylerii przeciwlotniczej mjr Weisser. W ataku na bagnety zdobyto Podkońce i część Kolonii Rzechów a po godz. 7 ruszono w kierunku m. Michałów. Patrole I/52 pp dotarły do szosy Iłża Michałów. Na południe od Piłatki I/52 pp okrążył niemiecki dywizjon artylerii . Impet polskiego natarcia spowodował iż niemiecka linia obrony zaczęła się łamać. Zauważono wycofywanie się Niemców ze wzgórza 246 i Piłatki.


Kontratak czołgów niemieckich

Przed godziną 8 doszło do zmiany sytuacji na polu walki. Po stronie niemieckiej do działań włączył się 67 batalion czołgów liczący około 40-50 czołgów z zadaniem wykonania kontrataku. Czołgi uformowane w kilku falach ruszyły ciaśniną na północ od Płus. Odziały polskie w zawiązku z mała ilością środków obrony ppanc. podjęły nierówną walkę. Największe straty poniósł I batalion 52 pp, który został rozbity. W odziały polskie wdała się panika, którą spotęgowało kilka samolotów niemieckich które ostrzelały wycofujących się żołnierzy polskich. Poległo wielu dowódców i żołnierzy. Rozpoczął się powolny odpływ najpierw pojedynczych żołnierzy, potem coraz większych grup w stronę lasu. Wszystkie bataliony kolumny północnej do ok. godz. 9-tej znalazły się w lesie starachowickim. Jedynym pododdziałem jakiemu udało się przebić przez szosę Iłża Lipsko był pluton ppor. Gniewka z II batalionu 52 pp. Podczas natarcia kolumny południowej dotarł on w pobliże Pasztowej Woli, gdzie został zatrzymany ogniem broni maszynowej. Mimo tego dowódca poderwał żołnierzy do szturmu. Było to całkowitym zaskoczeniem dla Niemców, dzięki czemu plutonowi udało się przebić do lasu małomierzyckiego. Pluton poniósł jednak duże straty a wśród zabitych znalazł się ppor. Gniewek.

Fala odwrotowa ok. godz. 10 ogarnęła także kolumnę południową, mimo iż przed jej oddziałami pojawiły się nieliczne czołgi niemieckie. Około godz. 9.30 niemieckie czołgi wjechały do nie bronionej Iłży. Bitwa dobiegła końca.


Rozwiązanie 12 DP

Odziały polskie które znalazły się w lesie starachowickim znajdowały się w rozsypce. Żołnierze byli zszokowani, głodni i przemęczeni. Wszystkie wsie na wschód od Iłży płonęły. Na skraju lasu oraz w północnej części leżały zwłoki żołnierzy oraz ludności cywilnej która na czas bitwy schroniła się w lesie, koni, walały się sterty porzuconego sprzętu. Bez celu kręcili się zszokowani ranni i pozostawione bez opieki konie. Brakowało amunicji, żywności a nawet wody, gdyż z powodu upalnego lata studnie w lesie były wyschnięte. Doszło do tego że koniom trzeba było wydzielać wodę łyżkami. Około południa odbyła się narada wyższych dowódców. Gen. Skwarczyński podjął decyzję o rozwiązaniu dywizji i przebijaniu się w małych grupach za Wisłę. Obaj generałowie wkrótce po południu udali się w niewielkiej grupie za Wisłę. Oficjalnego rozwiązania dywizji dokonał dowódca artylerii dywizyjnej 12 DP płk Rawski o godz. 16.30. Rozkaz brzmiał: „Porobić zbiórki, ogłosić żołnierzom niemożliwość dalszej walki, powyjmować zamki z dział i poniszczyć sprzęt nie dający się zabierać, konie wyprządz i rozpuścić, sztandary zabrać lub zabezpieczyć. Przebijać się drobnymi oddziałami za Wisłę w kierunku Józefowa”. Ciężko rannych odesłano furmankami w kierunku wojsk niemieckich. Przyjął ich na leczenie niemiecki szpital w Wierzbniku. Większość żołnierzy pomaszerowała gościńcem ostrowieckim na południe a następnie w rejonie Miłkowskiej Karczmy i Kurzacz w lewo ku Wiśle.


Działania resztek 3 DP i 36 DPrez.

W tym samym czasie w lesie małomierzyckim zgromadziły się resztki pięciu batalionów z 3 DP które docierały w różnym czasie i z różnych kierunków. Zmęczenie, a być może i upadek ducha wśród żołnierzy spowodował iż w lesie małomierzyckim nie doszło do scalenia i odtworzenia 3 DP. Żołnierze w małych grupkach przebijali się z różnym rezultatem za Wisłę. W tym dniu przez pobojowisko pod Iłżą przemaszerowały resztki 36 DPrez. które dozbrajając się w rejonie Piotrowego Pola również ruszyły ku Wiśle.




opracował Tomasz Gliński